”W…porządeczku”

Zdecydowanie panuje we mnie artystyczna dusza i w małym nieładzie znajduję swój porządek.

DSC_0119
Niestety czasem w życiu przychodzą takie momenty , że ma się ochotę na wielkie sprzątanie.
Porządek z sobą już zrobiłam, ten wewnętrzny.
Zakończyłam wszystkie bolesne dla mnie relacje z innymi ludźmi , które zamiast uśmiechu powodowały coraz większe wypalanie się i ból w sercu. Zakończyłam rozpamiętywanie, katowanie siebie moimi osobistymi ”niepowodzeniami” w moim odczuciu itd.
Teraz, gdy czuję się prawdziwie wolna, otoczona gronem naprawdę cudownych istot, przy których nie wiem, co to smutek, przy czym sama ciągle wznoszę się do lotu, doceniam to życie i cokolwiek by z sobą nie niosło, wiem ,że dostałam już wiele od życia.


Pamiętam, jakieś parę lat temu również zrobiłam podobny porządek.

Kiedyś przetrzymywałam wszystkie pamiątki, listy, moje ”dziewicze” wpisy do pamiętnika itd. Pewnego razu ,nie pamiętam już gdzie i dokładnie- co to było za zdanie, przeczytałam coś co poruszyło mnie na maxa. Postanowiłam nie żyć przeszłością i pozbyć się wszystkich zapisków ,czy przeżyć ,w których znajdowało się jakiekolwiek negatywne zdanie i odczucie. Jeśli kiedyś przeżywaliśmy zawód miłosny, złość na kogoś lub cokolwiek innego, to po co trzymać nam takie rzeczy? Czy naprawdę pamiątką jest pamiętać o tym, co w tamtym momencie nas dotykało, a teraz bawi lub jest nam obojętne?
Myślę, że w pamięci wszystkie cenne nauki i odczucia pozostaną- ale będzie to, tak czy inaczej już przeszłość.
Przeszłość nie powinna mieć wpływu na naszą teraźniejszość, tak samo jak przyszłość. Tak jak pierwsze jest nam dobrze znane ,ale niezmienne, tak drugie jest jeszcze przed nami i sami nigdy nie wymyślimy takiego scenariusza jaki ma dla nas los. Więc nie wiemy czego się spodziewać.
Więc żyjąc teraz, w tym pięknym dzisiejszym dniu, w tej pięknej jedynej i wyjątkowej godzinie i chwili… ” Zostawmy to co było, przeżyjmy to co jest” jak śpiewa Anna Rusowicz. Ja dodałabym od siebie” to co jest TERAZ”.

Więc należy posprzątać bałagan , bo w czystości również nasz umysł będzie czysty. W sumie chociaż porządek utrzymuje mi się w domu znacznie krócej niż bym sobie tego życzyła, to ten moment kiedy jest naprawdę czysto uwielbiam! Więc w sumie ciężko określić ,czy jestem ”Perfekcyjną mieszkanką swojego domu”, czy bardziej mi do ”bałaganu” o których mówił Albert Einstein ” Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? ”:)
Ja robię sezonowe porządki zarówno w życiu prywatnym jak i tym wizualnym -mieszkaniowym.
Nie oszukujmy się – każdy z nas lubi porządek (niekoniecznie samemu go robić).
W praktyce zazwyczaj wychodzi to inaczej i mniej więcej jakoś tak: NOoo…te ciuchy zawsze same kładą się w zgraną paczkę na krześle, buty na każdą porę dnia i okazję do wyjścia czekają jak w kolejce sklepowej na holu…bo oczywiście w szafie ich szukanie między codziennymi obowiązkami (chociaż ,to 2minuty) zdecydowanie nie jest praktyczne i nie jest nam po drodze. Po drodze jest nam potknąć się o te wszystkie rzeczy i pomyśleć ”kuuurcze!” .
Tak naprawdę wystawiamy te wszystkie rzeczy by przypominały nam ( ich widok) o naszym nagromadzonym ”bogactwie” ,bo przecież 5par butów to już nie byle jaka kolekcja 😉
No, ale z drugiej strony są to rzeczy materialne, do których nie powinniśmy się przywiązywać. Porządki bardzo pomagają nam w tym.


Ja dziś zabrałam się za poukładanie w swojej szafie… Jedyna myśl ,która przechodziła mi przez głowę, to pytanie ”jak blogerki modowe układają w swoich szafach skoro mają tyle kreacji??”- mnie przeraża moja szafa ,chociaż zawsze gdy ją otwieram, stwierdzam jak prawdziwa kobieta ”nie mam w co się ubrać”. No, ale pożegnanie się np ze swetrem ,którego nie nosimy- w sumie nigdy go nie ubraliśmy nawet, oznacza, że TAK…przywiązujemy się do rzeczy materialnych.
To straszne…albo jesteśmy nauczeni (bo nie wiem skąd to w nas) ,albo to wada genetyczna ludzkości, że lubimy ”mieć, posiadać”. Nawet jeśli nijak się ma to do funkcjonalności itd .


Zrobienie porządku w swoim wnętrzu, w relacjach, jak i we wnętrzu naszych domów, pomaga na pewno poczuć się nam wolnymi. Bo pozbywając się z otoczenia tego co nas rani , jak i tego co graci nam przestrzeń pozwala na lepsze życie. Nasze szczęście budujemy sami. To my nadajemy miano i siłę ludziom i rzeczom, by trzymały nas na uwięzi . Myślę , że prawdziwym przykładem bycia wolnym człowiekiem jest dla mnie np Św.Franciszek, który pochodził z zamożnej rodziny i posiadał wszystko, ale pozbył się bogactwa, by poczuć szczęście z” niczym”. Tak naprawdę myślę, że odnalazł niezależną od niczego prawdę o życiu. Nie , nie każę Ci teraz tak sprzątać ,że masz pozbyć się swojego Mercedesa, BMW, czy nowego płotu na kredyt sprzed domu. Po prostu jeśli nami i naszym życiem kierują inni lub rzeczy i bez nich nie wyobrażamy sobie życia, to znaczy ,że nie jesteśmy wolni.

Na może głupim przykładzie powiem Ci, jak miałam swojego (nie byle jakiego) Pendrive, na którym trzymałam nagromadzone, poukładane w folderach w wielkiej ilości moje ulubione kawałki muzyczne. No i tak się zdarzyło, że taka mała rzecz… rzecz materialna , rozsypała się na kawałki. Wiedziałam, że nigdy więcej nie usłyszę niektórych setów itd bo po prostu nawet nie pamiętałam wykonawców itd… ale zaśmiałam się dopiero wtedy ,gdy dotarło do mnie, że można się złościć taką rzeczą. Nic nie jest trwałe i do niczego nie możemy się przywiązywać. Nawet do ludzi…
Czasami bliskich odbiera nam siła wyższa, czasami sami odchodzą… zawsze powinniśmy kochać, ale nigdy nie być przywiązani. Przywiązanie , gdy się nad tym głębiej zastanowisz ,to nic dobrego. Często również przywiązanie jest zaspokojeniem naszego egoistycznego ego ,aniżeli właśnie faktyczną chęcią dobra dla drugiego człowieka i dla nas samych ,co czyni np bezwarunkowa miłość.

DSC_0275
Tak samo jak jesteśmy przywiązani do pomyślnego losu i zdrowia… a gdy ono odchodzi zaczynamy tracić sens życia – wiem co mówię. Ale niestety lub stety prawda jest taka ,że często ból ,cierpienie przebudza nas do życia. Wiele osób dotkniętych finansowymi, zdrowotnymi czy uczuciowymi klęskami ,przebudzało się na nowo do życia… prawdziwy sens tragedii często zmienia nas na zawsze i otwiera nasz umysł i serce na prawdę. Nie żyjemy już w iluzji naszych pragnień i wyobrażeń- jesteśmy wolni.

DSC_0270
Ja już posprzątałam moją szafę (mam nadzieję ,że ład w niej utrzyma się chociaż tydzień…Hmmm…OKEY! dwa dni chociaż 🙂 ). A Ty ? Już poukładałeś/aś w swoim umyśle, sercu i otoczeniu ? 🙂

No i… na koniec gratisowo do zobrazowania i przemyślenia przypowieść:
”Pewien ptak codziennie chronił się w suchych gałęziach drzewa,
stojącego pośród rozległego pustynnego krajobrazu.
Razu pewnego trąba powietrzna wyrwała drzewo z korzeniami, i
biedny ptak musiał przelecieć aż sto długich mil, zanim, wyczerpany, znalazł
sobie nowe schronienie.
Gdy wreszcie, po długim locie dotarł do gęstego lasu,
znalazł tam niezliczone drzewa, które uginały się od owoców…
– Gdyby uschnięte drzewo ocalało, nic nie skłoniłoby ptaka, by
wyrzekł się bezpieczeństw”.

DSC_0268 (2)PEACE&LOVE-NAMASTE ❤

7 myśli na temat “”W…porządeczku”

  1. Aduniu, kocham Cię! ❤ jesteś moją siostrą, znamy się, jak łyse konie…a za każdym razem, gdy czytam Twoje wpisy jestem pod wielkim wrażeniem, że mam taką mądrą "młodszą " siostrę, bo naprawdę mogę uczyć się od Ciebie… życia i podejścia do życia 🙂 jestem z Ciebie baaaardzo dumna ❤

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s