”Szczęście???”

Każdy z nas i Ty i ja, pragniemy być szczęśliwymi. Nie ma istoty na tym świecie , która nie dążyłaby do ponadczasowego poczucia przenikającego szczęścia.
Ale, tak jak każdy z nas jest różny ,chociaż u podstaw taki sam -tak każdy, ma inne percepcje do poznawania tego stanu, jakim jest szczęście, jak i inne do doświadczania go.

Kiedyś ,przeczytałam – ”szczęście jest sprawą nastawienia”- Teraz podpisuję się również pod tym i ja.
Ale ,czy jest tak faktycznie? Czy ,nie jest to tylko teoria, która pięknie brzmi gdy ją wypowiadamy, a w praktyce rozmazuje się nam, jak woda wylana na kartkę zapisaną atramentem?

Każdy z nas bez wyjątku posiada swoje problemy, zmartwienia. Niekończącą się opowieść stworzoną z dramatów zakorzenionych w naszych uczuciach. Od początku naszej drogi spotykają nas różne trudności, mniejsze bądź większe , które czasem ciągną się za nami przez całe życie.
Ostatnio coraz częściej miałam okazję widzieć, jak wielu z nas chodzi nieszczęśliwymi . Ile zawiłości na różnych płaszczyznach naszego życia się pojawia. I tym razem nie byłam główną aktorką na tej scenie ,a widownią. Było to doświadczenie , które pokazało mi jak wszyscy bez wyjątku ,wszystko przeżywamy na swój sposób i jak czasem sami przez nasze wyobrażenia, potrafimy być dla siebie największymi katami.
Nic, ani nikt nie jest w stanie nas tak zniszczyć , jak my sami siebie. Tylko my, trzymamy ster swojego życia i tylko my, stwarzamy takie warunki i sytuacje , które czynią z nas ofiarę lub zwycięzcę.

No dobra , teraz drapiesz się po głowie i myślisz co Ona pisze?? :
– Jasne ja? To mój głupi szef jest głupi! Ja nie mam wpływu na to ,co on wyprawia.
-Głupie gadanie, ja mam problemy na które nie mam wpływu.
-Moja sytuacja życiowa jest beznadziejna , świat jest beznadziejny, więc niby jak ja mam być szczęśliwy?
-Ja jestem w porządku , to ktoś inny robi mi po złości , jest zły- w takiej sytuacji szczęście jest niemożliwe.
-Nastawienie? co to znaczy? Przecież mówię sobie- jestem szczęśliwy- i nic nie działa! Powiedziałem to już setki razy i nic!
-Jestem swoimi emocjami. Jeśli przeszywa mnie gniew, mam do niego prawo, bo ten gniew jest mną. Nie mam zamiaru walczyć z gniewem ,to by oznaczało, że mam się zmienić! Ja się nie zmienię! Mam prawo do tego, by każdy mnie akceptował takim jakim jestem.
-Nie mam czasu na nic, a co dopiero myśleć, co mógłbym zrobić by być szczęśliwym. Zajmę się tym kiedy indziej.

Można wymieniać takich przykładów reakcji w nieskończoność. Tak wiem, też byłam w nich mistrzem.
I co dalej? Nic.
Pogderaliśmy sobie , wymyśliliśmy dla siebie full usprawiedliwień i dalej będziemy marudzić ,że wszystko co nas spotka jest złe, czasem dobre (tak, tak nieustannie oceniamy), a w ogólnym rozrachunku mamy wielkiego pecha jak nikt.

Ale zacznijmy od początku.

Faktycznie, do mnie też nie trafiają super motywujące historyjki o szczęściu, a jeśli nawet już jakaś się spodoba , to przesiąknę nią przez 5minut, a później dalej wszystko wraca do poprzedniego stanu.
Dlaczego?

Nasz problem polega na tym, w jaki sposób na niego patrzymy. Większość z nas żyje z dnia na dzień i nie ma czasu zatracać się nad głębszymi przemyśleniami. I w sumie słusznie, bo same przemyślenia też niczego nie rozwiążą i od nich szczęśliwi się nie staniemy.

Dzisiejszy świat skupia się na tym co materialne. Każdy z nas chce posiadać wszystkie atrybuty, jakie mogą uczynić nas szczęśliwymi w naszym wyobrażeniu.
Temat narodzin jest piękny, tematu śmierci nie poruszamy, bo wiemy ,że podczas tego spektaklu nie zabierzemy ze sobą nic, za czym tak cały czas gonimy. Tak bardzo nas to przeraża i tak bardzo jest to odległe, że nakręcamy się jeszcze bardziej na przeżywanie swoich dramatów i przyzwalamy sobie na tą dalszą gonitwę za ulotnym szczęściem. Gdybyśmy mieli świadomość, że mamy tylko jedno życie , które tak naprawdę nie wiemy ile potrwa , żylibyśmy bardziej efektywnie. Nie w sensie takim, że bralibyśmy kolejne nadgodziny w pracy, rezerwowali kolejne wycieczki, wysiłkowo szukali jakiegokolwiek partnera, zaciągali kolejny kredyt itd. Żylibyśmy łagodniej, przepuszczając szybciej dramaty w lekcje ,a doświadczenia w błogosławieństwa.

Pracując świadomie ze swoim życiem , możemy być prawdziwie świadomi tego ,co nam się przytrafia i radzić sobie z tym szybko niczym wojownicy Ninja.
Każdy z nas szuka uniwersalnej recepty na szczęście.
Szczęście jest w Tobie.

To ,co działa na innych, jak zachęcają do tego nauczyciele Coachingu -niekoniecznie musi działać na Ciebie. Od samego pozytywnego mówienia ,że ”myślę pozytywnie ” nic się nie zmieni. To są puste słowa i myśli ,nie przynoszące długotrwałych efektów i zaraz po nich mamy kolejną myśl ”co zjem? Pizze ,czy może makaron?” .

Żeby być szczęśliwym popatrz w siebie dogłębnie.
Nie obwiniaj nikogo za swoje niepowodzenia, choroby, złe relacje. Jak dobrze wiesz , uczucia przychodzą i odchodzą, a więc nie są trwałe. A skoro nie są trwałe nie mogą być Tobą. A więc jeśli nie są Tobą, to nie sugeruj się nimi jako ostateczną prawdą.

Abstrakcja w samym czytaniu co? A więc jak ją przełożyć na codzienne życie?

Nie bójmy się tego powiedzieć, jesteśmy leniwi. Lubimy wszystko szybko, prosto i jeśli najmniej się od nas wymaga. Ale wiedz ,że nikt za Ciebie Twojego życia nie przeżyje . Musisz poznać siebie i pokochać ,by nie dążyć za pomocą tego co Ciebie otacza do pełni szczęścia, a po prostu zawsze promieniować szczęściem.
To nie jest łatwe. Ale, czy nie jest to niewykonalne?

Większość ludzi myśli, że szczęście jest nieustanne i objawia się wielkim uśmiechem na buzi ,beztroskością i życiem na najwyższym poziomie materialnym, fizycznym -nieznikającej radości. Szczęście, to nie zewnętrzny obrazek ,ale poczucie spokoju, niewzruszoności.
Każda sytuacja, jaka nas spotyka -widzimy ją, doświadczamy ,przeżywamy – prawda?
Ale czy trzymamy się jej kurczowo?
Faktycznie, czasem wgryzając zęby w poduszkę z rozpaczy, bo odszedł od nas ukochany.
Ale jak to mówią, czas leczy rany i po jakimś czasie , lub gdy pojawi się przed nami znów nowa miłość tamte zdarzenie puszczamy w niepamięć i znów napełniamy się radością.
Wszystko jest zmienne , tak jak po nocy przychodzi dzień, a po dniu noc.
Sama natura pokazuje nam, że też nie możemy przyzwyczajać się ,że lato zawsze jest upalne, a Święta Bożego Narodzenia śnieżne. Wszystko się zmienia.
Więc, zauważ to i Ty. Będzie Ci o wiele łatwiej.
Nie traktuj siebie tak poważnie i nie trzymaj się kurczowo wyobrażeń , które tak wiele razy i tak Cię zawiodły i zmieniły.
Myślałeś, że ktoś nieznajomy Tobie jest głupi , a kiedy poznałeś ,stał się Twoim przyjacielem. Skoro tak szybko potrafimy zmieniać zdanie i poglądy poprzez ocenianie sytuacji, czy możemy nazywać się nieszczęśliwymi? szczęśliwymi?

Jak na tafli wody odbija się Twoje odbicie, tak w Twoim życiu odbija się Twoje najgłębsze wnętrze . Nawet jeśli powtarzasz setki razy ”jestem dobry”, a w środku czujesz gniew- nigdy nie zobaczysz dobra.
Dlatego ,czy warto marudzić na świat? Na innych?
Szkoda energii.
Zdecydowanie lepiej skupić się ,na zmienieniu swoich emocji, które jak już ustaliliśmy nie mogą być nami. Staranie się dostosować wszystko i wszystkich do naszej chwilowej zmienności, również jest bezużyteczne.

Mam dla Ciebie propozycję do zrobienia wspólnie pierwszego kroku. Może będzie Tobie, nam łatwiej. Bądźmy bezgranicznie szczęśliwi od Teraz!

1. Usiądź wygodnie , weź głęboki wdech. Napełnij swoje płuca powietrzem, przytrzymaj – po czym powoli zacznij wypuszczać powietrze.
-Ojej! Widzisz jak w ciągu tego wdechu i wydechu przez Twoją głowę przewinęła się myśl? Ale, żeby to jedna! jedna za drugą szła! Zwłaszcza kiedy czujemy się nieszczęśliwi w takiej krótkiej chwili mogliśmy zobaczyć :
-to namiętne pierwsze spotkanie z ukochanym, kłótnie, dobry obiad, muszę kupić ziemniaki, bo przecież już się skończyły , jeszcze mignął mi obraz choinki nie wiem dlaczego, no i znów ten głupi ukochany! Bo przecież tak mnie dziś wkurzył… Co ja właściwie miałam zrobić? Aaaa… być szczęśliwa!?
Nie jest tak? Też tak masz? khe khe widzisz, jak szybko możemy pozwolić , by zwykłe myśli i to jeszcze takie , na które nie mamy wpływu i czasem bywają bezsensowne ,( bo po co nam teraz ta choinka w głowie?) , decydowały o naszym szczęściu. To są tylko myśli ulotne, jak latawiec puszczony na wietrze.

2. Kiedy mamy zły humor – a leci nasza ulubiona piosenka, czasami potrafi nas przestawić na inny tor i chwilowo odczuwamy wewnętrzną radość. No puść teraz sobie , coś co lubisz- posłuchaj.
No i co? Nie masz tego uśmiechu na buzi? Nie chodzi nóżka gotowa do tańca? Ojj… nie bój się przyznać, że lubisz ten kawałek- nikt nie widzi 😉 Ewentualnie słyszy khe khe
A więc jak widzisz, reagujemy na zewnętrzne bodźce. Równie intensywnie na te pozytywne jak i negatywne. Ale , to również pokazuje nam – że znów jesteśmy zmienni! Mieliśmy kurczowo trzymać się demonicznej strony życia, a jednak jest ”coś” jakiś bodziec , który potrafi na chwilę nas oderwać.
Skoro potrafi na chwilę, to jest szansa ,że to czego trzymamy się kurczowo , możemy puścić na dłużej.

Ok- mamy już dwa punkty: Nasze myśli są nietrwałe i nie są nami , więc nie one powinny określać nasze szczęście . Jak i nasz humor jest zależny od wielu bodźców, więc również nie jest trwały ,a więc również nie może odpowiadać za nasze szczęście.

Punkt 3. Najbardziej bolesny.
-Ten piękny samochód da mi szczęcie , bo moim marzeniem jest go posiadać.
-Jeśli poznam miłość życia, dopiero będę szczęśliwa.
-Kiedy schudnę te 5kg , wtedy to już na pewno będę szczęśliwa.
– Nie ,no tak naprawdę, to do szczęścia brakuje mi tylko tej jednej pary nowych butów.
-Będę szczęśliwy, kiedy moje dziecko skończy studia prawnicze.
-Kiedy zwiedzę cały świat , będę spełnionym człowiekiem.
-Muszę być na tej imprezie, na niej będę szczęśliwy!
– Kiedy wybuduję już dom… to już osiągnę szczęście.
-Jak wyzdrowieje, to wtedy będę szczęśliwy.
-Jak urodzę dziecko…
I tak można wymieniać w nieskończoność. Ciągle jest coś lub ktoś, co musi uczynić nas szczęśliwym.
Zauważ, że w całej swojej życiowej karierze, ciągle odpowiadało coś- za TWOJE SZCZĘSCIE.
Na początku lalka i resorak miały wpływ na to. Później dobre oceny w szkole itd… z wiekiem oczekujemy coraz więcej i coraz to bardziej abstrakcyjnych rzeczy do szczęścia.
Czasami paradoksem jest to, że ludzie którzy nie maja nic w naszym odczuciu, są najbardziej szczęśliwi i szczerzy w tym uczuciu. Dlaczego?
Ponieważ nie mają tej presji ,że są zależni od bodźców i sytuacji , które my ciągle na siebie nakładamy. Najśmieszniejsze jest to, że nawet gdy spełnimy wszystkie swoje marzenia i powinniśmy mieć już, to upragnione szczęście, a ciągle będzie nam czegoś brakowało. Znów będziemy szukać bodźca do tego uczucia.
Zgadzasz się ze mną?
Czasami jest tak, że ludzie , którzy mają naprawdę wszystko, wszystkie bogactwa świata i tak są nieszczęśliwi, chociaż wydaje nam się to abstrakcyjne.

O nasze bezgraniczne szczęście nie możemy zadbać powierzchownie , ale od wewnątrz i trwale.
Musimy uzmysłowić sobie, że nic ani nikt nie jest w stanie dać nam szczęścia. Szczęściem jesteśmy my i my decydujemy ,czy chcemy widzieć coś w kolorowych ,czy ciemnych barwach. Każdego dnia otwierając oczy podejmujesz tą decyzję. Nie pozwól by , decydowały o tym te zmienne zjawiska , o których już wspominaliśmy powyżej. Promieniuj szczęściem z siebie niezależnie od tego, jak wydaje Ci się coś beznadziejne. Zawsze jesteś tam, gdzie powinieneś być . Każda decyzja, doświadczenie, wszystko- jest teraz… to co było i to co będzie -zostaw wolnej przestrzeni, która zawsze i tak będzie taka, jaka powinna być. Zacznij swoje szczęście już teraz i nie czekaj! 🙂

 

PEACE&LOVE- NAMASTE ❤

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s