Trening CIAŁA i duszy…

21 czerwca obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Jogi.

Nie będę pisała tutaj o plusach wynikających z ćwiczenia Jogi , ponieważ nie jestem ”Guru Jogi” ani żadnym ekspertem w tej dziedzinie, który mógłby o tym nauczać.  Nie posiadam dyplomów na swojej ścianie z ukończenia kursów ,ale jedno wiem na pewno- literatury na temat Jogi, możemy znaleźć ogrom i przeróżnych nauczycieli, szkół.

Jestem człowiekiem XXI wieku , który szuka równowagi pomiędzy światem zewnętrznym jak i wewnętrznym.  Na własnym doświadczeniu wyrobiłam sobie opinię , moje własne odczucia i przekonania. I z okazji dzisiejszego dnia postanowiłam trochę się z Tobą tym podzielić.

Jak już kiedyś pisałam, jako młody człowiek miałam możliwość poznać wielu ciekawych ludzi na swojej drodze. Uważam ,że im wcześniej czegoś doświadczamy, tym szybciej i prościej jest nam się ukształtować w jakimiś kierunku, ale też… często bywa tak ,że do pewnych rzeczy, wiedzy dorastamy latami i jako młode istoty, nie jesteśmy w pełni chłonąć tego co się przed nami pojawia- po prostu z ”niedojrzałości” wynikającej z braku lat prób i błędów.

Każda wiedza, jaka pojawia się przed nami ,musi być przez nas sprawdzona i doświadczona. Jeżeli chłoniemy wszystko bez namysłu i wierzymy bezgranicznie- na pewno zdobędziemy  w nasze posiadanie wiele doświadczeń- poprzez rozczarowanie ”A ku ku” ,czyli nabicia sobie guza z łatwowierności.

Swojego czasu pamiętam ”modę na jogę” , podobnie jak teraz odbywa się to z byciem ”fit”. Można było posiadać cudowne karimaty, klocki, pasy… i jeszcze stroje. W każdym ośrodku fitness były zajęcia z Jogi do których mógł przyjść każdy powyginać swoje ciało , zrobić Asany i czuć się jak mistrz.

W moim przypadku było trochę inaczej i nigdy nie traktowałam Jogi jako ćwiczeń tylko i wyłącznie dla ciała. Znam wiele osób , które z fascynacją będą opowiadać jak to nie ćwiczą jogi, a podstawowa praca z oddechem będzie im obca i będą tylko przybierać dziwne pozy nie wsłuchując się w swoje ciało i czasem nawet mu szkodząc.

JOGA- jako CUDOWNA FORMA REHABILITACJI?

Pamiętam swoje początki z Jogą. Nigdy nie uczestniczyłam w zajęciach w Clubie Finess i nigdy nie miałam zajęć Jogi z ”Kowalskim, który zafascynował się wycieczką do Indii i postanowił zrobić kurs”. (Oczywiście nie neguję tego, ponieważ uważam ,że jest to cudowna forma ruchu i cieszy mnie ogromnie popularność i możliwości korzystania z tej wiedzy dla wszystkich i dostosowaniu jej do nowoczesnego świata).

Ja doświadczyłam prawdziwego treningu duszy i ciała i dzięki tym ćwiczeniom poznałam swoje ciało i siebie w 100%. Były, to dla mnie naprawdę doświadczenia na wielu płaszczyznach ,a poty lały się po plecach chociaż nie unosiłam żadnej sztangi. Do tego widziałam, jak i gdzie moje ciało jest mi nieposłuszne ,jak i kiedy moje emocje nagromadziły się w pewnych miejscach… to były treningi budujące nie tylko siłę ciała ,ale i ducha. Dlatego, jeśli słyszę jak to lekko i przyjemnie sobie ”porobić Jogę” zawsze zastanawiam się jaką…??  Bo kiedy jest lekko i przyjemnie, bo nic się nie męczymy- oznacza, że nasz umysł nas sprytnie ”oszukuje” i robimy coś schematycznie ,a nie jesteśmy w ”Tu i teraz”. Nawet, było to opisane w jednej z książek, że jeśli ćwiczenia robimy jak na taśmie jedno za drugim , to nie ćwiczymy Jogi- nie ma tam tej koncentracji i uwagi- którą jest Joga. Fakt, na pewno osiąga się przyjemność z ćwiczeń i stają się nam coraz lżejsze, wyzwalające ,ale przy tym zmienia się również nasze ”bycie” i my łagodniejemy i zmieniamy się  jako ludzie.W końcu jest to cała filozofia.

Moja pamięć niestety blaknie w sferach przeszłości. Przeszłość moja staje się trochę jak za mgłą i pozostają tylko moje odczucia względem jakiejś wiedzy , niżeli pełne mądrości wyuczone słowa. Jest to być może skutkiem medytacji i nie przywiązywanie się do tego co było… albo starość 😛 khe khe

Ale pamiętam ,że kiedy przyszedł taki czas ,że miałam iść na ”tradycyjną rehabilitację” wychodziłam z niej z płaczem i wkurzona ,że jak można tak podchodzić do ludzkiego ciała i kompletnie nie słuchać tego co one do nas ”mówi ”. Oj…denerwowali mnie co niektórzy ”fizjoterapeuci” 😉 Nigdy w swoim życiu nie uczestniczyłam dłużej niż kilka razy leżąc na łóżku rehabilitacyjnym  wykonując jakieś schematyczne ćwiczenia. Był to dla mnie dramat, ale żeby wyrobić sobie opinię chciałam zobaczyć jak to jest. Następnie  sama dobrowolnie i na własną odpowiedzialność podjęłam decyzję- jaką ja czułam i jakiej byłam pewna ,a nie to co ktoś mi mówił- że nie będę uczęszczała w niczym , co podchodzi do człowieka jak do maszyny. MOJE  zdrowie jak na moją ”dolegliwość”, było na bardzo dobrym poziomie przez cudowny okres czasu i jestem wdzięczna, że mogłam tak poprowadzić swoją ”karierę zdrowia” 😉 Do tego cudowny jest potencjał i wiedza w tej dziedzinie ,którą może praktykować każdy ,bez względu na schorzenie itd wszystko dla się dostosować i wybrać odpowiednie metody. Nie ma tutaj ograniczeń ”Tobie nie wolno”… bo to jest Twoje ciało i dla Twojego ciała.  Także ja nie miałam wymówki ”nie dam rady”… 😉 Ale też- należy słuchać swojego ciała i jak ktoś wmawia Ci ,że masz robić dziwna pozycję , chociaż nie jest bezpieczna dla Ciebie -dla Twojego zdrowia i Ty to wiesz- to uciekaj od takiego nauczyciela, co traktuje Cię jak małpkę w ZOO… to na pewno nie jest wykwalifikowana osoba w moim odczuciu. (Teraz przypomniało mi się jak byłam na rehabilitacji i Pan uważał ,że mój Zanik Mięśni jest, to Miastenia) – Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi, więc czasem jak masz ufać obcemu – lepiej zaufaj sobie.

Kiedy sama ćwiczę- ćwiczę zawsze wybrane ćwiczenia z Jogi, ale też widzę jak te lata ćwiczeń przydają mi się teraz w codziennym życiu i jak nawet prowadząc czasem ”inne” ćwiczenia , zostają tamte nawyki w duszy i w ciele… Oczywiście- kiedy ćwiczyć MUSISZ , staje się to po X latach naprawdę monotonnością i czasem zwyczajnie się nie chce samemu. Dobrze jest, mieć kogoś kto mobilizuje i trafiam właśnie na  różne takie osoby , które ze mną ćwiczą  o cudownym podejściu, cierpliwości… że ta karimata nadal nie staje się linią produkcyjną w fabryce ,a prawdziwym treningiem na wielu płaszczyznach 🙂

Pamiętajcie, że to Wy decydujecie zawsze, kto może pracować z waszym ciałem i ta współpraca musi przebiegać w obopólnej sympatii.

Dlatego jak ”Zaniczek” nie ma wymówki , że np. Joga nie jest dla mnie- tak samo otyły człowiek, chudy , mężczyzna, kobieta, dziecko… 🙂 Ograniczenia są tam- gdzie my je sobie wyznaczymy. Do tego polecam Tai Chi i Pięć rytuałów Tybetańskich, wszystko cudownie się uzupełnia i jest dla NAS ! ❤

Później akupresura, masaż gorącymi kamieniami… ale to już innym razem 😉

A pobiegam w następnym wcieleniu… 😉 :p

W 2012 roku miałam możliwość wziąć udział w sesji cudownej Kamy Trojak jej prace możecie znaleźć Tutaj!… i w upalnym skwarze (ocho! To moja pamięć pamięta) zrobiłyśmy kilka spontanicznych fotek… i chyba nie tylko na zdjęciu te pozycje zapamiętało moje ciało, ale i nawet jak już korzystam z wózka… moje ciało zrobi je nawet w środku nocy 🙂

2.jpg

10

 

Do tego pamiętam jak w moim pokoju wisiało wydrukowane w ogromnej ramie to zdęcie… które każdego dnia inspirowało mnie do tego- by powyginać swoje ciało a ile się da ,a następnie usiąść na poduszce medytacyjnej i posłuchać co w duszy gra i co trzeba nastroić za dźwięki , by usłyszeć piękną melodię … szczęście 🙂

polowki.p

I ulubiony filmik motywujący, który też zostawiam na następne wcielenie … 😉

PIĘKNEGO DNIA! GŁĘBOKI WDECH…WYDECH… słuchaj i rób, to co mówi Ci Twoja dusza! 🙂

PEACE&LOVE-NAMASTE ❤

 

 

2 thoughts on “Trening CIAŁA i duszy…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s